NSZZ Solidarnosc Fabryka Broni


Idź do treści

Menu główne:


POEZJA

Ze zbioru PROFILE CYRENEJCZYKA
KAROL WOJTYŁA


Robotnik z fabryki broni

Nie wpływam na losy globu, nie wszczynam wojen.
Czy idę z Tobą, czy przeciw Tobie - nie wiem.
Nie grzeszę.
Dręczy mnie właśnie to, że nie ja wpływam i nie ja grzeszę
że toczę drobne zakrętki i gotuję fragmenty zniszczeń,
a nie ograniczam całości, nie ograniczam doli człowieczej
Ja tworzyłbym inną całość i inną dolę (lecz jakże bez fragmentów?),
w której ja sam zarówno, jak każdy inny człowiek
byłby tą sprawą, rzetelną i świętą,
której nikt nie przekreśli w uczynkach
i nie zakłamię w mowie.
Świat, który tworzę , nie jest dobry -lecz ja nie tworzę złego świata!
Czy to wystarcza?

HYMN NSZZ „Solidarność”

Solidarni nasz jest te dzień
A jutro jest nieznane.
Lecz róbmy tak, jak gdyby nasz był wiek
Pod wolny kraj spokojnie kładź fundament.
A jeśli ktoś nasz Polski dom zapali
To każdy z nas gotowy musi być
Bo lepiej byśmy stojąc umierali
Niż mamy klęcząc na kolanach żyć.
Solidarni nasz jest ten dzień
Zjednoczmy się, bo jeden jest nasz cel.

Jerzy Narbutt

RADOMSKI ROBOTNIK

Radomski robotnik z popiołu miał cerę
I dusze miał z ognia i serce miał szczere,
I ręce wytarte od korb i młotów,
I wszystko to Polsce poświecić był gotów...
Radomski robotnik szedł w mróz i wichurę

I wznosił i tworzył i dźwigał wciąż w górę,
I przęsło za przęsłem – dom, filar, fabryka!
I grała mu w skroniach przemożna muzyka.
I tańczył i płakał i potu nie szczędził,

I pędził, wciąż pędził ku rajskiej gałęzi
I skry się tliły dnie szare i noce,
I stopnie wykuwał w urwistej opoce...
Aż w morzu słów zabrzmiał dźwięk z sercem w niezgodzie

I poszedł radomski robotnik w pochodzie,
I w piersiach mu wrzało i łzy krtań dławiły,
Bo wierzył, bo ufał, bo oddal swe siły,
Bo całe swe życie wciąż ciągnął z mozołem-

A teraz mu w oczy splunęli warchołem!
Więc poszedł, by krzyczeć, że prawda jest prosta,
Że piękno jest pięknem! I poszedł. I został...
Te oczy zdumione, te oczy otwarte

I serce zawodu boleścią rozdarte,
I ręce bezsilnie cisnące się w pięści-
Radomski robotnik... Cześć Jego pamięci...

W.Kuśmirek-1980

25 CZERWIEC
autor nieznany

Ten dzień miał zbyt wymowną treść
A zaczęło się u Waltera
Najpierw wyszedł P-6
By na placu resztę pozbierać.
Robotników ogarnął gniew.

Twardzi, groźni i podnieceni
Dyrekcyjnym perswazjom wbrew
Mieli dość zakłamań w czerwieni.
Wyległa robotnicza brać

Na miasto i jego ulice
Chciała przed gmachem partii trwać
Odkrywszy prawdziwe oblicze.
zpieczny w wielkiej masie tłum

Żądał rozmów z towarzyszami,
Niósł się pomruk, jak morza szum
A złote słonce nad tłumami.
Tygiel napięć, okrzyków gwar

Gorączką chwili rozpalony.
Jak rozdmuchany węgli żar
Wydarł iskrę - zapłon obrony!
Z tysięcy gardeł głośny śpiew

Poniósł pieśni i modłów słowa
W nim robotniczy niósł się gniew
Wierzący, że Bóg ich zachowa.
Wpadli do środka. Pustka już.

Leci z okien stos tłustych szynek
Wyrzuconych na zewnątrz.
Tchórz obleciał tych, co czuli winę...
Już podpalono pusty gmach,

Płoną kioski i samochody
A władców opanował strach
- uciekli, jak ryby do wody...

"Sierpień 80"
autor nieznany

Trzy razy podrywali robotnicze skrzydła
i za każdym razem było ich więcej.
Zbestwiona krwią łeb podnosiła hydra,
A hipokryci, jak Piłat umywali ręce!

Szli, by przypomnieć o sobie...
To prawdziwa robotniczy gniew!
Szli z Ojczyzną w słowie:
"21 razy tak, wypaczenia nie!"

Zaledwie uszli pół swojej drogi,
A już czaiła się nowa rozpacz!
Nie doszli celu, ginęli za progiem
Z kulą w sercu... Polsko, popłacz!

Nie wolno nam utracić ojcowizny,
Ani budować w Polsce drugiej Japonii!
Nam trzeba zgody i takiej Ojczyzny,
Na której nie stanie żaden pomnik!


"Ostatnia szychta"

Kiedy nadszedł ten grudniowy czas
Siłą nocą wywlekali z domów,
To nadziei zaświtał nam blask
Choć nie mówił nikt o tym nikomu.

Hymn narodowy nad Śląskiem popłynął
O wolną ojczyznę modlitwa,
Generał zaś skrzydła wojska rozwinął-
Dla niego ważna to bitwa.

To nic, że górnicy broni nie mają
Władza jest w mundur ubrana,
Dzisiaj zwyciężą ci, co strzelają,
Lub rzucą Śląsk na kolana.

Na nic twój tryumf dziś generale!
Nie walczy się z bezbronnymi!
Oni swe życie oddają w chwale-
Ty nie odkupisz swej winy.


Maria Szczęśniak

"Ballada o szosie E-7"

Czerwony Radom pamiętam siny
Jak zbite pałką ludzkie plecy
Szosę E7, na dworcach gliny
Jakieś pieniądze, jakieś adresy
Czerwiec nas zastał z dala od miasta
Jesienią Konrad już na nas czekał
Pierwsze pieniądze właśnie zebrano
Pojechaliśmy - ktoś musiał jechać
Naprawdę trzeba było coś zrobić
Naprawdę gliny były na dworcach
I stąd to całe nasze jeżdżenie
Szosę E7 - dziwny autostop
Czerwony Radom pamiętam siny
Jak zbite pałką ludzkie plecy
Szosę E7, na dworcach gliny
Jakieś pieniądze, jakieś adresy
Strach w ludzkich oczach, upokorzenie
W spotniałych palcach świstki wyroków
Pamięć odbitą na ścieżkach zdrowia
Listy z więzienia, lekarz, adwokat.

Jan Krzysztof Kelus (1981)

RADOMSKI CZERWIEC
mojemu umęczonemu miastu

ten dzień
do góry dnem wywrócił
pozorny ład
-sukcesy przemówień-
kirem spadło miasto
ten płomień nas podzielił
na ofiary i katów
na rozkaz
gazem i grozą napełniono ulice
dniem i nocą wywlekane do „suk”
przemocą rzucone na kolana miasto
-wdeptane w kłamstwo-
znowu zdarto biało-czerwoną
biel zbrukowano pałkami
do czerwieni dodano czerwień
podzielono na głodnych i sytych
wtedy
wtedy do drzwi zapukała
bezimienna litość
podała rękę ...
wszystkie cierpienia
na nowy sztandar.

Elżbieta Kościelniak-1976




Powrót do treści | Wróć do menu głównego